Tuesday, July 19, 2016

#95


It's been almost 2 months since I went off my antidepressants and I continue fighting. And it's hard because I can see that when I was on meds I didn't care that much about a lot of things, e.g. how I look because I look the same way as I did when I was still on medication but now I see myself in a "bad" way, I mean my little insecurities became more of an issue and that's one of the things I'm trying so hard to fight. I try to change the way I think about myself, to think more positive and explain to myself that it's just "without meds thinking" and I'm also trying to do what I can to better myself at the same time, like I purchased these really good skin care stuff and I also try to get my lazy ass to work out but I'm still not quite successful in that ;)

But the thing is to keep on trying, no matter what. And it's pretty obvious for most of people but not for me. And it's because I was raised to believe that I was good for nothing and that I'm never going to succeed in anything. And if you hear it everyday as a child you finally start to believe it. Especially if you fail at something and it's like the end of the world. And now, as an adult I'm learning not to break down but to search for other solutions to solve my problems and issues, something that I should have been taught at home. But my home was dysfunctional and it still hurts after all these years. And even though I don't care what strangers say about me, unfortunately I still do care what my family says.

But there is still hope and I'll do anything I can to get better although it's a long and painful process but I know I AM going to succeed and no one will tell me otherwise :)



Mija już prawie 2 miesiące odkąd odstawiłam antydepresanty i walka wciąż trwa. A jest cięzko, bo widzę, że na lekach aż tak bardzo nie przejmowałam się wieloma rzeczami np. tym jak wyglądam, bo wyglądam przecież tak samo jak wtedy gdy brałam tabletki ale teraz postrzegam siebie w "gorszy" sposób, tzn. moje małe kompleksy stanowią większy problem i jest to jedna z tych rzeczy, które usilnie staram się zwalczyć. Staram się zmienić sposób myślenia o sobie samej, myśleć bardziej pozytywnie i tłumaczyć sobie, że to tylko "myślenie bez leków" a także staram się robić co mogę by jednocześnie zmienić się na lepsze i np. kupiłam naprawdę dobre kremy do pielęgnacji twarzy i do tego staram się zmusić swoje leniwe dupsko do ćwiczeń co mi się nadal nie bardzo udaje ;)

Ale chodzi o to by próbować, bez względu na wszystko. I to wydaje się być dla większości ludzi czymś oczywistym ale dla mnie to takie nie jest. A to dlatego, że byłam wychowywana w przekonaniu, że do niczego się nie nadaję i że niczego w życiu nie osiągnę. I jeśli słyszysz to codziennie będąc dzieckiem to w końcu zaczynasz w to wierzyć. Szczególnie jeśli coś Ci nie wychodzi i jest to dla Ciebie jak koniec świata. I teraz, jako osoba dorosła, uczę się tego by się nie załamywać a szukać nowych rozwiązań by ogarnąć swoje problemy i zmartwienia, coś czego powinni mnie nauczyć w domu. Ale że dorastałam w domu dyskunkcyjnym to to nadal boli po tych wszystkich latach. I mimo, że nie obchodzi mnie co mówią o mnie obcy ludzie to niestety jednak nadal przejmuję się tym co mówi o mnie moja rodzina.

Ale wciąż jest nadzieja i zrobię co w mojej mocy by było lepiej, chociaż to długi i bolesny proces ale wiem, że mi się UDA i nikt mi nie wmówi, że będzie inaczej :)



And these are the backstage photos from my last photo shoot ;)

A to są zdjęcia zza kulis mojej ostatniej sesji ;)







And this eco bag is one of the rewards I won in a Wrocław University of Technology photo contest for posting a picture taken on their brand new boulevard where my last photo shoot took place, and the photos from that shoot open this post ;)

Ta torba ekologiczna to jedna z nagórd, które wygrałam w konkursie fotograficznym Politechniki Wrocławskie za udostępnienie zdjęcia zrobionego na ich nowym bulwarze gdzie miałam ostatnią sesję i zdjęcia z której są na początku tego posta ;)


A tutaj już foto spacer, bardzo udany zresztą ;)

And the photo walk, a successful one ;)









A dwarf at the worsted shop window, and that only proves that dwarfs in Wrocław are everywhere! :D And I really want to knit a sweater one day :) I guess imgettingold.com :P

Krasnal na wystawie sklepu z włóczkami, co tylko udowadnia, że we Wrocławiu krasnale są wszędzie! :D A ja tak bardzo bym chciała zrobić sobie kiedyś sweter na drutach :) Chyba siestarzeje.pl :P



Spiders can always be photographed even though I fear them like hell ;)

Pajączki zawsze można sfocić, mimo że się zajebiście ich boję ;)


And of course the 'purple' sky - the reason why I love this color so much! :)

I oczywiście 'fioletowe' niebo - dlatego tak bardzo kocham ten kolor! :)


2 comments:

  1. Kochana, przyznam, że nie jestem za bardzo na bieżąco, więc nie jestem pewna, czy pomogę. :) Ale, skoro odstawiłaś leki, to może czas pomyśleć o terapii psychodynamicznej? Mogę Ci polecić genialną terapeutkę. Chodzę do niej od pół roku i bardzo mi pomaga.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hej :) Dziękuję u mnie już jest lepiej (o czym piszę w poście #96), mam też już swoją panią psycholog z którą się świetnie dogaduję i która bardzo mi pomaga. Niemniej jednak dziękuję i pozdrawiam.

      Delete

Follow My Blog With Bloglovin

Follow on Bloglovin

Hype On Lookbook.nu